Percepta et expensa

Percepta et expensa czyli czego można się dowiedzieć z dawnych ksiąg rachunkowych

Najstarsze zachowane w naszym archiwum księgi dochodów i wydatków (czyli tytułowej percepty i ekspensy) zaczęto prowadzić w połowie XVIII stulecia. Są to Regestra dochodów 1744-1800, Rejestr jałmużn 1750-1800 oraz Wydatki 1747-1781. Z wcześniejszych okresów zachowały się jedynie informacje z ksiąg miejskich i kościelnych, mówiące o zapisach, posagach, darowiznach, testamentach na rzecz klasztoru lub poszczególnych sióstr. Księgi rachunkowe klasztoru, zwłaszcza te najstarsze, to nie tylko rejestr dochodów i wydatków. Są one prowadzone tak opisowo i szczegółowo, że wobec niewielkiej ilości zachowanych akt stają się nieocenionym źródłem informacji o życiu klasztoru, niemal kroniką. Niekiedy nawet mogą być bardziej wiarygodne od kronik, bowiem rachunki musiały być prowadzone w miarę na bieżąco, a kroniki bywały nieraz spisywane po jakimś czasie.

Gdy napotykamy braki w aktach kapituł elekcyjnych, z ksiąg rachunkowych łatwo odtworzyć datę wyboru przełożonej oraz skład zarządu. Przy przekazywaniu urzędu, a także regularnie w ciągu urzędowania, Panna Matka w obecności zarządu czyniła rachunek czyli rozliczenie z pobranych i wydanych sum. Książki rachunkowe zazwyczaj prowadziła przełożona, okresowe rozliczenia wpisywała wikaria. Notatki takie pojawiają się w księgach regularnie, opatrzone podpisami członkiń zarządu. Po skończonej kadencji następowało rozliczenie i przekazanie wspólnej skrzynki nowo wybranej przełożonej. Na początku pierwszej zachowanej księgi wydatków znajduje się notatka o elekcji. Niech będzie Pan Jezus pochwalony za szczęśliwe obranie przełożonej naszej, którą niech wspomaga łaską swoją świętą – tym pobożnym westchnieniem zakończyła się relacja o wyborach i następnego dnia w Imię Pańskie zaczęto odnotowywać wydatki, z których pierwszy był na potrzeby kancelarii: za regestr nowy.

Z zapisków można się dowiedzieć nie tylko o ważnych wydarzeniach, jakimi były chociażby wizyty ojca prowincjała, ale także o tym, co zakupiono na wydawane dla niego obiady, jaką on sam i ojciec sekretarz otrzymał na wyjezdnym ofiarę w kalitce lub ozdobnym woreczku oraz ile dano słudze i woźnicom jako szkaplerz (=określenie drobnej sumy wręczanej jako wyraz wdzięczności za przysługę i przy różnych okazjach). Są wzmianki także o innych znakomitych gościach i poczynionych przy tej okazji zakupach. Zakupiono na przykład kwartę wina kiedy Panna Ksieni od św. Jędrzeja była (mowa o wizycie przełożonej krakowskich klarysek), a innym razem wino dla gościnnych zakonnic. Natomiast dla nowo wybranego ojca przeora, kiedy my mu posłuszeństwo oddawały, ofiarowano wina pół garnca.

Oficjalne wizytacje prowincjała lub jego delegata, a w późniejszych latach komisarza generalskiego, były upamiętniane w księgach urzędowym jego wpisem i pieczęcią. Zwykle było to potwierdzenie przedstawionych i sprawdzonych rachunków, niekiedy wizytujący żądał dodatkowych wyjaśnień, dawał uwagi i zalecenia lub wyrażał przełożonej uznanie za gospodarny zarząd majątkiem klasztoru. Prowincjał Erazm Bartołt w 1770 r. zanotował w księdze przychodów: Zmiarkowaliśmy Registra Percepty klasztoru naszego Augustyniańskiego Panieńskiego pod tytułem świętej Katarzyny na Kazimierzu przy Krakowie, gdzie nic zdrożnego nie postrzegliśmy, na co się własną ręką podpisujemy. Natomiast w księdze wydatków prowincjał docenił wprawdzie expens pomiarkowany respektem czasów teraźniejszych, ale dopatrzył się zbytecznych wydatków na korzenie (=przyprawy i bakalie), szczególnie na Wielkanoc i nakazał go ograniczyć do trzech bitych talarów. Wyznaczył też dni, w których dopuszczone mogły być konsolacje czyli bardziej uroczyste posiłki z winem lub miodem do stołu: wigilia i Święta Bożego Narodzenia, Trzech Króli, zapusty, Wielki Czwartek, Wielkanoc, św. Moniki, Zielone Świątki, św. Augustyna i św. Katarzyny.

W okresach świątecznych odnotowane są wydatki na kolędę lub po śmigusie dla sióstr, a także dla augustianów, dla dobrodziejów Zgromadzenia i dla służby. Są też wzmianki świadczące o istnieniu zwyczaju domowego święta kolędy przełożonej i wikarii oraz przyjmowania kolędników. Przy bardziej uroczystych okazjach zanotowano wydatki na kapelę, która grała na nabożeństwie. Zdarzają się ofiary za opłatki i za poświęcony chleb św. Mikołaja z Tolentino, który przynosił zakrystianin. Regularnie pojawiają się wydatki na upominki na wiązanie (=przy życzeniach imieninowych).

Warto wspomnieć o świadectwach, potwierdzających istnienie od niepamiętnych czasów tradycji związanej z wigilią święta św. Wawrzyńca. Ustny przekaz głosi, że dzięki wstawiennictwu tego świętego patrona „od ognia” zażegnany został pożar, który wybuchł w klasztorze. Jako wyraz wdzięczności przełożona uczyniła zobowiązanie, że w wigilię święta tzn. 9 sierpnia, w klasztorze nie będzie się palić ognia, wspólnota będzie zachowywała post, a posiłki będą pochodzić z jałmużny. Drobne wzmianki, które pojawiają się w najstarszej zachowanej księdze wydatków, potwierdzają, że w połowie XVIII zwyczaj ten był zachowywany i to prawdopodobnie od dość dawna, gdyż jest traktowany jako rzecz znana i oczywista, bez żadnych wyjaśnień czy komentarzy. Zapiski dotyczą zwykle upominków, będących wyrazem wdzięczności dla przeora augustianów, szafarza lub kucharza oraz sług z klasztoru, którzy przynosili gotowany u augustianów obiad i jałmużnę dla całej wspólnoty. Odnotowane są więc w kolejnych latach wydatki: w wigilię św. Wawrzyńca tym ludziom, co obiad od Ojców naszych przynieśli (…) kucharzowi Ojców naszych, co jeść gotował na całe Zgromadzenie z łaski Ojca Przeora (…) szafarzowi za fatygę (…). Ojciec przeor dostawał zwykle z tej okazji garniec wina dla wspólnoty. W 1760 r. zapisano szczegółowo: Dla Ojców naszych zawdzięczając ich łasce, że nam posłali w wigilię św. Wawrzyńca dla całego Zgromadzenia migdałową polewkę (…) za co posłałam wina garniec. Zdarzały się też ofiary od zaprzyjaźnionych konwentów zakonnych oraz innych dobrodziejów duchownych i świeckich. Tradycja ta była przekazywana przez wieki i jest zachowywana do dzisiaj w klasztorze krakowskim jako „dzień bez ognia i światła”.

Z księgi wydatków można się dowiedzieć, kiedy były przeprowadzane jakieś prace remontowe w klasztorze. Znajdujemy wówczas zapisy o zakupie i sprowadzaniu materiałów budowlanych, sprzętu i narzędzi, wyszczególnienie wykonywanych prac i kwot wypłaconych pracownikom.

W rachunkach klasztornych znajdujemy czasem odzwierciedlenie różnych wydarzeń historycznych. W okresie walk konfederatów barskich z wojskami rosyjskimi, zakończonych pierwszym rozbiorem Polski, spotykamy w 1768 r. wzmianki o zamknięciu Krakowa oraz zapis o jałmużnie udzielonej proszącym konfederatom. Gdy wojska rosyjskie zajęły Kazimierz, wspólnotę zapewne dotknęły rekwizycje wojskowe, gdyż w księdze rachunkowej zapisano: od 1 do 13 sierpnia żyłyśmy Opatrznością Pana Boga i łaską O. Przeora, bo nam wszystko zabrano. Późniejsze zapiski wskazują, że klasztor musiał się jakoś okupić żołnierzom rosyjskim, bo przełożona zapisała, że oddała jednej z sióstr pieniądze, które pożyczyła w dzień rabunku moskiewskiego, okupując życie i cnotę. Potem pojawia się zagadkowa wzmianka o zapłacie za robotę koszul dla pana majora, za nici do koszul i światło. Przypuszczalnie chodziło o szycie lub reperację, której zażądał jakiś oficer i o zapłatę najętemu do tej pracy krawcowi. Być może ten sam krawiec otrzymał potem wynagrodzenie także za to, że klasztoru pilnował od ognia na dachach. Kolejny zapisany wydatek to zapłata za trzy garnce wódki, wypitej przez Moskali. Potem odnotowano wynagrodzenie dane załodze, co na szyldwachu stał i nas pilnował. Jest też mowa o naprawie szkód: reperacji wrót klasztornych i parkanu oraz okien, które Moskale powybijali.

Na sposób kronikarski odnotowane są wydatki na pogrzeby sióstr. Najstarsza zachowana wzmianka mówi, że Roku Pańskiego 1749 dnia 12 maja Siostra Katarzyna Smigielska umarła, która niech z Bogiem odpoczywa. Amen. Czasem podana jest godzina śmierci, wiek zmarłej i liczba lat spędzonych w zakonie, niekiedy pełniony urząd. A potem następuje expensa pogrzebowa: wydatki na Msze święte i całą obsługę kościelną, na trumnę, świece, łój lub oliwę do lamp, bursztyn do kadzenia, na ofiarę dla ubogich. Były też wydatki na poczęstunek dla augustianów i dla sióstr oraz dla gości. Dopóki pogrzeby odbywały się w kościele św. Katarzyny, wśród wydatków pogrzebowych pojawia się zawsze pozycja: od wyjęcia kamienia zamykającego kryptę grobową. Ostatnią augustianką pochowaną w kościele św. Katarzyny w grobie zakonnym obok zakrystii była S. Weronika Ewa Tręczkówna, która według zapisu w księgach rachunkowych zmarła w listopadzie 1839 r. Natomiast pierwszą, która spoczęła na Cmentarzu Rakowickim, była Matka Benedykta Marcjanna Holczewska, zmarła 18 maja 1851 r. Od tego czasu siostry były chowane w grobach ziemnych na cmentarzu. Zapisy wydatków mówią o kosztach wykopania grobu i posługi cmentarnej, o ofiarach dla Bractwa Matki Bożej Pocieszenia i dla ubogich na cmentarzu a także o karawanie i fiakrach (=dorożkach) wynajętych na cmentarz. Są też wzmianki o fizyku (=lekarzu), który wydawał świadectwo zgonu. Niekiedy wspomniano o drukowaniu pamiątkowych obrazków.

W zależności od stylu pisania kolejnych przełożonych, które zwykle prowadziły książki rachunkowe, z zapisów przychodów i wspólnych wydatków rysuje się mniej lub bardziej szczegółowo obraz klasztornego życia. W najstarszych XVIII-wiecznych księgach dochodów odnotowane są najpierw sumy prowizji należne konwentowi w określonych ratach na podstawie otrzymanych zapisów na dobrach. Zwykle pod kolejną datą zapisano, od kogo i z jakich dóbr została odebrana suma, czasem podane są informacje o spłacie zaległych rat, których niekiedy trzeba było dochodzić przed sądem. Zdarzają się zapisane wpływy za owoce i jarzyny z ogrodu, sporadycznie za inne spieniężone artykuły, czasem za rzeczy po zmarłych siostrach. Wśród dochodów notowano również otrzymane od różnych dobrodziejów jałmużny, o ile nie prowadzono ich osobnego rejestru.

W księgach rachunkowych z XIX w. w zapisach przychodów odnotowane są odebrane prowizje z dóbr i kamienic, opłaty od uczennic i od rezydentek klasztornych, jałmużny i ofiary, kompetencje ze skarbu (= pensja dożywotnia wypłacana przez rząd za skonfiskowane dobra), w późniejszym czasie także czynsze z kamienicy za wynajmowane mieszkania. Od 1821 r. pojawiają się regularne zapisy przyznanej Zgromadzeniu pensji kwartalnej, otrzymywanej za utrzymanie szkółki. Później Zgromadzenie otrzymuje miesięczne pensje z kasy szkolnej miejskiej, okresowo subwencje przyznane uchwałą rady miejskiej, jednorazowe pensje z Rady Szkolnej Krakowskiej. Stałą pozycję zajmują czynsze od mieszkańców kamienic. Wynajmowano także pomieszczenia na składowanie różnych materiałów oraz piwnice. Niekiedy odnotowane są opłaty od kwaterunku żołnierzy w kamienicy. Osobną pozycją są wpłaty od przysyłanych przez Konsystorz biskupi Izraelitek, zamieszkujących w klasztorze w okresie katechumenatu.

W miarę rozwoju szkoły coraz bardziej szczegółowo notowane są wpływy z tytułu prowadzonej działalności edukacyjno-wychowawczej: wstępne, opłaty za szkołę, pensjonat, opłaty od stołu (=za wyżywienie), za lekcje muzyki, francuskiego i fortepianu. W późniejszych latach podawane są także nazwiska uczennic, na początku roku szkolnego zdarza się wzmianka o nowo przyjętej pensjonarce, że zgodzona została z praniem naszym lub bez prania. Daje się tu zauważyć, że wśród uczennic i pensjonarek znajdują się również dziewczęta, które potem wstąpiły do klasztoru.

Sporadycznie notowane są wpływy za sprzedane nadwyżki warzyw i owoców z ogrodu lub czegoś z inwentarza, wyprawione skóry, niekiedy coś z wyposażenia, na przykład stary dzwonek, klawikord, fortepian, pościel, pierze itp.

W 1859 r. w księgach rachunkowych zamiast kwot w złotych polskich rozpoczynają się zapisy w złotych reńskich w walucie austriackiej. Notowane są wpływy związane z wymianą lub lokatą waluty i procenty od kapitałów. Zdarzają się ofiary, najczęściej na kaplicę. Księgi przychodów odnotowują również jałmużny od różnych dobrodziejów, krewnych i ofiary z prośbą o modlitwę. Tak w księgach przychodu, jak i rozchodu, umieszczone są bilanse przed kolejnymi kapitułami elekcyjnymi, odnotowana jest także wizytacja generalska w 1897 r.

Charakteryzując księgi rozchodu trzeba zaznaczyć, że dawniej tylko część wydatków była pokrywana ze wspólnej kasy i te właśnie są zapisane w rejestrze. Prócz szczegółowo wymienionych pozycji odnotowane są również ogólne sumy dane na wydatki depozytarkom dla zaopatrywania potrzeb wspólnoty. Natomiast pozostałe wydatki na utrzymanie pokrywały siostry we własnym zakresie z przysługujących im prowizji od sum posagowych.

Znajdujemy zatem w XVIII- wiecznych księgach rozchodów listy produktów na potrzeby klasztornej kuchni, ze szczególnym podkreśleniem wyjątkowych zakupów na Boże Narodzenie i Wielkanoc (wspomniane już wyżej korzenie ) oraz inne ważniejsze święta w kalendarzu kościelnym i zakonnym, w tym na lipcowy kiermasz z okazji rocznicy poświęcenia kościoła św. Katarzyny. Na dzień świąteczny kupowano wino lub miód do stołu, zwykle dwa lub trzy garnce. Garniec (ok. 2,75 litra) wina lub miodu pojawia się też dość często jako upominek lub wyraz wdzięczności za jakąś przysługę. Co jakiś czas spotykamy zaskakujący nieco zapis wydatku na wódkę do przepalania, a wśród kupowanych lub naprawianych sprzętów i naczyń trafia się też alembik czyli sprzęt służący do destylacji. Z wódki prostej poprzez ponowne przepalanie alkoholu w alembikach z dodatkiem ziół, kwiatów czy pestek owoców, uzyskiwano wódki gatunkowe. Tak powstawały staropolskie kminkówki, anyżówki, żołądkówki, powszechnie stosowane wówczas jako lekarstwo lub środek rozgrzewający i zapobiegający przeziębieniom.

Liczne pozycje obejmują różnego rodzaju prace, budowy, remonty, naprawy a także materiały do nich potrzebne oraz różne narzędzia i sprzęty. Jest tu mowa o wycieraniu kominów, podlepianiu pieca, czyszczeniu kanałów i studni, zrzucaniu śniegu z dachów, o pracach w ogrodzie, stawianiu parkanu, transporcie różnych materiałów i produktów, spuszczaniu rzeką drzewa i karowaniu czyli wyciąganiu go na ląd przez włóczków (=flisaków), zwożeniu i rąbaniu drzewa, naprawie dachów, okien, drzwi, podłóg itp. Przy okazji różnych prac pojawiają się zawsze dodatkowe wydatki na wódkę lub piwo i na machorkę dla najętych pracowników.

Do stałych pozycji należą stypendia dla spowiedników, kaznodziei, ofiary na Msze św. i inne wydatki na potrzeby liturgiczne, na przykład wosk, olej do lamp, świece, kadzidło, wino mszalne, szaty i bielizna kościelna, odnawianie i złocenie naczyń i sprzętów liturgicznych, zasłanianie i odsłanianie ołtarzy, omiatanie kaplicy, ubieranie przy furcie ołtarza na Boże Ciało, gromnice do święcenia, płótno na obrazy, kwiaty. Zdarzają się wzmianki o zakupach na uroczystości zakonne obłóczyn lub profesji. Regularnie notowane są zasługi wypłacane służącym. Ze wspólnej kasy pokrywano też niektóre wydatki na potrzeby poszczególnych sióstr, zwłaszcza w chorobie. Wiele jest wydatków związanych z załatwianiem spraw w urzędach: noszenie pozwów, odbieranie dokumentów i inne interesy konwenckie załatwiane przez różne osoby. Co jakiś czas trafiają się jednak w księgach rachunkowych wzmianki potwierdzające fakt, że także same siostry jeździły do urzędów lub przywoziły prowizje z majątków. Wspomniane są jałmużny dawane różnym osobom proszącym o pomoc lub podróżnym. W późniejszych latach zapisy bywają bardziej skrótowe, ale również zawierają wiele informacji. Opisywane są pokrótce bieżące remonty i naprawy. Regulowane są rozmaite należności podatkowe i wyznaczone opłaty do różnych kancelarii i urzędów.

Z zapisów wynika, że w pierwszej połowie XIX w. stale zatrudnione były w klasztorze dwie lub trzy wspólne służące. Później pojawia się jeszcze gospodarz, prawdopodobnie odpowiedzialny za kamienicę. W sezonie prac polowych od wiosny od jesieni był najmowany pracownik do robót w ogrodzie. Zdarzają się bardziej szczegółowe wzmianki o najmowaniu ludzi do dorywczych prac ogrodowych, jak plewienie, sadzenie drzew i krzewów owocowych czy nawet obieranie gąsienic. W klasztornym gospodarstwie i w kamienicy pojawiają się od czasu do czasu pracownicy najmowani do prac gospodarczych i porządkowych oraz rzemieślnicy zatrudniani przy budowach, remontach i rozmaitych reperacjach.

W drugiej połowie XIX w. jest już mowa o czterech lub pięciu służących (wyróżnia się służące od kuchni, od zakonnic i od panien i oraz od krów) oraz o stałym ogrodniku z pomocnikiem, a później zostaje zatrudniony stróż. W tym okresie klasztor dokupił kilka kawałków ogrodu, głównie na trawę dla krów. Zdaje się jednak, że prowadzona hodowla nie zaspokajała w pełni potrzeb klasztoru, jeśli chodzi o nabiał, bo odnotowane są też wydatki na mleko, masło i sery. Krowy były przeznaczane również na ubój, zdarzają się wzmianki o sprzedaży skóry, a nawet informacje o wyprawieniu skórek cielęcych, które zostały użyte na paski dla sióstr. Tak jak poprzednio znajdujemy wzmianki o pracach w ogrodzie, o zakupie drzewek, sadzonek, nasion, a nawet o sprowadzeniu z Wrocławia ula z pszczołami.

Dość szczegółowo odnotowywane są zakupy artykułów żywnościowych. Prócz zakupowanego mięsa od rzeźnika hodowano trzodę chlewną na potrzeby własnej kuchni; świadczą o tym zakupy wieprzków na chowanie lub na zabicie (bywały przeznaczone na słoninę lub na szynki) oraz zakupy paszy. Było też kilka krów i drób. Odnotowano nawet zakup psa do stróżowania.

Troszczono się też o potrzeby chorych. Wydatki do apteki przeznaczone są na lekarstwa, wody mineralne, buliony, wino i regularnie nabywane pijawki dla słabych (!), do tego dochodzą zapłaty za usługi cyrulikom i doktorom, między innymi za krwi puszczanie, później coraz częściej wydatki związane z wyjazdami na kurację do kąpieli.

Zapisywane są regularne zakupy materiałów do robót: paciorki, włóczka, bawełna, wstążki, klamerki, różne nici i materiały. Kupowano tkaniny na bieliznę i habity, ręczniki, pościel, fartuchy. Wśród rzeczy osobistych najczęściej pojawiają się zapisy o zakupie lub naprawie trzewików, a w latach 80-tych coraz częściej zdarza się naprawa zegarków małych i wielkich oraz okularów.

Sporo miejsca zajmują w tym okresie wydatki związane z kaplicą. Odnawiane są stare obrazy, zamawiane nowe. Wymieniane są takie prace, jak złocenie i srebrzenie cyborium
i tabernakulum, rzeźb, relikwiarzy. Odnawiane są sprzęty i schody. W 1854 r. w miejsce pozytywu sprowadzone zostały organy. W 1860 r. powstaje ołtarz św. Moniki. W 1880 r. organy odstąpiono z dopłatą organmistrzowi Śliwińskiemu ze Lwowa w zamian za budowę nowych, które do dziś służą w kaplicy zakonnej.

Wśród wydatków na inne potrzeby wspólnoty znajduje się oprawa książek do nabożeństwa, książek rekolekcyjnych, książek do medytacji, brewiarzy. W grudniu 1879 r. widocznie trzeba było wymienić zużyte narzędzia pokutne, gdyż zakupiono hurtem jedenaście dyscyplin. W latach 80-tych pojawia się zapis o prenumeracie wiadomości kościelnych i misyjnych. W 1895 r. odnotowano wydatek na druk Reguły.

Są też stałe wydatki związane ze szkołą: pensje dla świeckich nauczycieli (język niemiecki, francuski, rachunki, muzyka) i guwernantki, dla katechety. Wśród zakupów wymieniane są dzienniki, książki, nagrody szkolne, pomoce naukowe, mapy, wzory, ławki, szafy, tablice, atrament, kreda. Spore nakłady czyniono na różne prace remontowe, na przykład bielenie, malowanie, piece w klasach i sypialniach dzieci. Na uroczyste zakończenie roku szkolnego w dzień popisu lub na egzamin kupowano wino i ciastka.

Zdarzają się zapiski świadczące o tym, że wspólnota, choć uboga, dzieliła się z potrzebującymi. Prócz dawanej jałmużny odnotowano między innymi ofiarę na spalony klasztor augustiański w prowincji rzymskiej, przesłaną na ręce generała Zakonu, ofiary dla Ojca św. i wsparcie dla klasztorów augustiańskich. Spotykamy też wpłaty na misje i dzieło rozkrzewienia wiary.

Nawiasem mówiąc, wydawać by się mogło, że księgi rachunkowe z natury swojej mają poważny charakter, ale i tam trafiają się niezamierzone akcenty humorystyczne. Przykładem mogą być sąsiadujące ze sobą zapisy: za dwa centary osypki dla prosiąt 8 złp oraz na ofiarę za Ojczyznę 4 złp. Innym razem wymieniono prace malarza, za które wypłacono mu należność: wymalowanie obłoków Matce Boskiej w ołtarzu, chędożenie św. Katarzyny i św. Tekli oraz poprawa Pana Jezusa w grobie. Także sposób zapisywania wydatków w liniach na zasadzie: ile się zmieści, z wyszczególnieniem cząstkowych kwot i sumą podawaną w rubryce na końcu linijki, niejednokrotnie powoduje humorystyczne zestawienia w rodzaju: od zabicia cielęcia i służącej. Jak widać, klasztorne księgi rachunkowe – wbrew pozorom – mogą okazać się bardzo ciekawą lekturą.