Święty Augustyn

 Ojcem naszej wspólnoty zakonnej jest święty Augustyn, który urodził się 13 listopada 354 r. w Tagaście (dzisiejsza Algieria). Chyba każdy o nim słyszał chociaż tyle, że wcale nie był świętym już od kołyski. Jego ojcem był Patrycjusz – poganin skory do gniewu, ale i zdolny do życzliwości, należał do rady miejskiej, chrzest przyjął dopiero na łożu śmierci.Matka Monika miała kobieco kruche ciało, ale męską wiarę. Miał brata Nawigiusza i siostrę, której imienia nie znamy. Rodzina Augustyna nie była bogata, ale z pewnością znana i szanowana.

          Po ukończeniu szkoły w Tagaście kontynuował naukę w Madaurze, a następnie w Kartagine studiował retorykę. Magister retoryki był wówczas kimś więcej niż znawca prawa, dzisiejszy adwokat. Retor musiał przyswoić całą wiedzę filozoficzną i literacką epoki, musiał być dobrym humanistą. Augustyn uczył się jak inni – z obowiązku, ale miał poszczególne przedmioty, które lubił, nie wszystkie jednakowo, niektórych nie znosił. Łacina i literatura łacińska urzekały go, po uczniowsku nienawidził greki. Szkołę źle wspominał ze względu na przymuszanie do nauki i kary cielesne. W jego uczuciach dominowała ambicja i chęć górowania nad innymi, a sensem życia były dla niego pochwały otoczenia. Bardziej wstydził się popełniania w mowie błędów fonetycznych i gramatycznych niż zawiści wobec tych ludzi, którzy tych błędów nie popełniali.
„Takie postępowanie doprowadziło do tego, że nie podobałem się ludziom, gdyż ich nieraz okłamywałem – pedagoga, nauczycieli, rodziców – aby uzyskać wolny czas na zabawy i gry […] Często też pod wpływem zaciekłej ambicji zapewniałem sobie oszustwem zwycięstwo w grze.” Był zdolny, nauka nie sprawiała mu trudności. Ucząc się opanował też sztukę nauczania. Wyznania Augustyna są pierwszą autobiografią w historii. Wspomina siebie jako młodzieńca w następujący sposób: „Nie kochałem Cię i odchodziłem od Ciebie w inną miłość, daleką od Twojej, a gdy tak postępowałem zewsząd wołano: BRAWO, DOBRZE! […] Pogrążałem się tak zaślepiony, że wśród rówieśników wstydziłem się być mniejszym od nich niegodziwcem. […]W zabawach lubiłem wygrywać, nawet za cenę kłamstwa, byle tylko być lepszym od innych. […] Byłem już pierwszy w szkole retoryki i nadymałem się pychą […] Pragnąłem stać się sławnym tylko po to, by radować się ludzką próżnością”.

          Chciał kochać i być kochanym. Ale kierując się zmysłowym pożądaniem, rozumiał tę miłość tylko w wymiarze cielesnym. W jego intymne życie wkroczyła wkrótce kobieta, z którą nie był związany prawnym małżeństwem, chociaż ich związek przetrwał 15 lat. Nigdy nie wymienił jej imienia. Gdzie ją spotkał? „Ośmieliłem się nawet podczas Twych uroczystości w murach Twego kościoła, oddawać pożądaniu.” A więc była to chrześcijanka! Pochodziła z niższego stanu, odegrała u boku Augustyna rolę niebagatelną. Nie tylko dlatego, że wkrótce z ich związku urodził się syn, Adeodat („dany od Boga”), co napełniło Augustyna ojcowskimi uczuciami: również ze względu na nią samą, ponieważ Augustyn kochał ją szczerze i był jej wierny, a więc stanowiła jakby hamulec dla jego cielesnej namiętności. Mimo że Augustyn nigdy nie użył słowa „zakochałem się” należy zwrócić uwagę, że każdą jego miłość, poczynając od tej zmysłowej, aż do tej, którą ukochał Boga, cechuje entuzjazm i wielki żar.

          „Ciągle na mnie nalegano, bym zdecydował się ożenić. Zabrano ode mnie kobietę, z którą żyłem i która była przeszkodą do mego małżeństwa. Serce moje, które przylgnęło do niej otrzymało bolesną, długo krwawiącą ranę. Ona wróciła do Afryki, zostawiając mi naszego syna.” Augustyn przebywał w Mediolanie, gdzie pracował jako nauczyciel. Za namową matki postanowił znaleźć sobie młodą żonę z dobrej rodziny, która mogłaby mu zapewnić status społeczny i stabilną finansowo przyszłość. Ponieważ wybrana kandydatka była za młoda na małżeństwo, Augustyn w oczekiwaniu na narzeczoną wikłał się w liczne romanse.

          „Radowałem się prawdą, nie chciałem być okłamywany, byłem czuły, wrażliwy na przyjaźń, uciekałem od cierpień i poniżenia.” Augustyn przez całe życie poszukiwał prawdy i mądrości. Nie tylko zawsze wierzył w Boga, w Opatrzność, w przyszłe życie, w sądy boskie, ale zawsze w sercu miał imię Jezusa, które wyssał, jak sam się wyraża, wraz z mlekiem matki.
W burzliwej drodze jego życia, od dziewiętnastego do trzydziestego trzeciego roku, można wyróżnić cztery istotne momenty: lekturę Hortensjusza, związenie się z sektą manichejczyków, rozczarowanie manicheizmem, odkrycie neoplatończyków.

          Augustyn postanowił udać się do Symplicjana, starego kapłana, doradcy biskupa Ambrożego, który cieszył się sławą ojca duchowego i spowiednika, by wyznać mu swoje udręki. Podczas owej rozmowy, rekonstruując przebieg swoich rozważań, wspomniał także o lekturze niektórych tekstów Wiktoryna. Wówczas Sympilcjan rozpoczął opowieść o nawróceniu tego człowieka, który będąc wykształcony w wielu dziedzinach nauki, nie wstydził się zostać sługą Chrystusa. Z pomocą Augustynowi przyszło także drugie opowiadanie o historii Wielkiego Antoniego, pustelnika z Egiptu zmarłego w 356 r. w wieku 105 lat. Urodził się w bogatej rodzinie, został sierotą w 20 roku życia po czym rozdał swoje mienie ubogim i rozpoczął pustelnicze życie. „Zapałałem chęcią naśladowania tego przykładu”.

          Po tym jak stanęły mu przed oczami wyobrażenia owych ludzi i przykładnych postaw, w sercu Augustyna rozpoczęła się prawdziwa walka. W owej chwili przebywał w ogrodzie, gdzie towarzyszył mu Alipiusz; nagle zawołał do niego: „Na co my czekamy? Czy pojąłeś sens tej opowieści? Powstają prostaczkowie i zdobywają niebo, a my, z całą naszą bezduszną uczonością, tarzamy się w ciele i krwi. Czy dlatego wstydzimy się iść za nimi, że oni nas wyprzedzili?”. W ogarniającym go szaleństwie zaczął bić się po czole, płakać, wyrywać sobie włosy z głowy, błąkać się po ogrodzie, wołając „O Panie, czemu zwlekasz? (…) Dlaczego nie w tej chwili? Dlaczego nie teraz już kres tego, co we mnie wstrętne?”. Nagle usłyszał głos: „Weź to, czytaj.” ( tolle lege ) Chwycił książkę, otworzył i zaczął czytać: „… Nie w ucztach i pijaństwie, nie w rozpuście i rozwiązłości, ale przyobleczcie się w Pana Jezusa Chrystusa.” (Rz 13, 13) Było to ostateczne nawrócenie Augustyna!

          25 kwietnia 387 roku w Wielką Sobotę Augustyn wraz z synem Adeodatem i Alipiuszem przyjęli chrzest z rąk św. Ambrożego. Potem przez Rzym i Ostię, gdzie zamarła mu matka, powrócili do rodzinnej Afryki. W Tagaście, sprzedawszy niewielki majątek, założył klasztor, w którym przez trzy lata, razem z przyjaciółmi tworzył fundamenty tego, co w przyszłości będzie jego specyficznym stylem życia zakonnego.

          W 389 roku z nieznanego nam powodu umiera Adeodat. Na jego śmierć Augustyn nie reaguje już tak impulsywnie jak zareagował w młodości na śmierć przyjaciela. Teraz stara się to widzieć poza rodzicielskim bólem. Od tej chwili żadne ziemskie przywiązania nie przeszkadzały już Augustynowi w wyłącznej służbie Kościołowi.

          W roku 391 przybył do Hippony w celu założenia nowego klasztoru. Tam katolicy, którzy znali Augustyna i jego naukę, siłą powiedli go do biskupa, by ten wyświęcił go na kapłana. Augustyn głośno płakał, ale … stało się to, czego oni pragnęli. W ten sposób biskup hippoński Waleriusz wyświęcił go na kapłana i mianował swoim sufraganem (pomocnikiem). Gdy został prezbiterem, założył w pobliżu kościoła klasztor, zwany „klasztorem w ogrodzie” i tam zamieszkał wraz ze „Sługami Boga”, według reguły, którą oparł na Dziejach Apostolskich: nic własnego, wszystko wspólne, przydzielane każdemu według potrzeby.

          W owym czasie kazania mogli wygłaszać tylko biskupi, których zresztą było wielu. Waleriusz, ze względu na swój wiek i stan zdrowia pozwolił, aby wyręczał go w tym Augustyn. Dopiero, gdy ten zasłynął jako krasomówca, inni biskupi także zezwolili swoim kapłanom na głoszenie kazań. Swoją działalność kaznodziejską, Augustyn zapoczątkował mową przeciwko manichejczykom. Widział w nich niebezpieczeństwo z powodu skrajnego niedowiarstwa i braku rzetelnego oparcia ich nauki w Piśmie Świętym. Równocześnie prowadził spory i dyskusje z donatystami i zwolennikami pelagianizmu.

          W 396 roku po śmierci Waleriusza, Augustyn został mianowany biskupem Hippony. Pozostał tu do śmierci, wyjeżdżając tylko na synody, których był duszą i animatorem. Z wielkim zapamiętaniem i pasją oddawał się pracy duszpasterskiej i działalności charytatywnej. Nie ustawał w zwalczaniu różnego rodzaju herezji i sekt.

          Pracował nad podniesieniem życia religijnego kleru. Doświadczenia z tego okresu pozwoliły mu spisać Regułę, która dała później początek ponad pięćdziesięciu rodzinom zakonnym, wyznaczając drogę niezliczonej ilości mężczyzn i kobiet, zafascynowanych jego postacią i pociągniętych jego przykładem.

          W swoich pismach poruszał zagadnienia filozoficzne i teologiczne istotne dla ówczesnego Kościoła. Dzieła Augustyna podobne są do jego natury, porywczej, skomplikowanej, przerzucającej się ze skrajności w skrajność. Był człowiekiem znającym żywiołową i zmysłową stronę życia, ale z drugiej strony dążył do odkrywania prawd wyższych, duchowych. Wiele sił i wiedzy włożył w prace literacko – naukowe, pozostawiając około 100 dzieł, w tym najważniejsze autobiograficzne „Wyznania” i filozoficzne „ Państwo Boże”, które napisał przeciwko bluźnierstwu i błędom tych, którzy zaczęli urągać Bogu. Napisał je również dla nas gdyż i dzisiaj można w nich odnaleźć ważne i aktualne wskazówki.

          Pod koniec życia Augustyna nie było pokoju. Ze wschodu i północy napierały fale ludów barbarzyńskich: Gotów i Wandalów. Reprezentantem Imperium Rzymskiego na terenie Afryki był Bonifacy, który broniąc swej pozycji przed cesarzową wezwał na pomoc Wandalów. Gdy zorientował się, jaki błąd popełnił ściągając ich do Afryki, było już za próżno. Za późno zrozumiał, że Wandalowie nie tyle działali jako najemne wojsko, lecz uciekając przed Hunami próbowali zdobyć sobie nowe tereny. Bonifacy schronił się w Hipponie a Wandalowie przez 14 miesięcy oblegali miasto, które w końcu uległo i zostało obrócone w ruinę.

          W trzecim miesiącu oblężenia, w siedemdziesiątym siódmym roku życia i czterdziestym kapłaństwa zmarł biskup Augustyn. Na kilkanaście dni przed śmiercią już nie pozwolił nikomu wchodzić do swego pokoju, prócz lekarzy i osób przynoszących posiłki. Chciał być sam w obliczu Boga. Nie mogąc już czytać książek prosił, by na dużych arkuszach papirusu wypisać wielkimi literami psalmy pokutne Dawida i zawiesić na ścianie naprzeciw łóżka. Czytał je nieustannie, opłakując swoje grzechy.

          Zmarł 28 sierpnia 430 roku.