Nowenna przed Uroczystością św. Augustyna

Opracowana na podstawie kazań dotyczących cudów i mowy Eucharystycznej Pana Jezusa (na podstawie książki “Znak Jedności”, wyd. WAM)

Dzień pierwszy (19 sierpnia)

„Kiedy więc Jezus podniósł oczy i ujrzał, że liczne tłumy schodzą do Niego, rzekł do Filipa: «Skąd kupimy chleba, aby oni się posilili?». A mówił to, wystawiając go na pró­bę. Wiedział bowiem, co miał czynić. Odpowiedział Mu Filip: «Za dwieście denarów nie wystarczy chle­ba, aby każdy z nich mógł choć trochę otrzymać».” Bóg nie ma takiej natury, która może być widziana oczami, a cuda Jego, przez które kieruje całym światem i zarządza całym stworzeniem, przez swoją codzienność straciły na znaczeniu, tak że prawie nikt nie po­trafi dostrzec zdumiewających i zadziwiających dzieł Boga w ziarnie pszenicy. W swoim miłosierdziu Bóg zachował dla siebie pewne zna­ki, które czyni w odpowiednim czasie oprócz zwykłego biegu i porządku natury, aby ludzie, którzy przyzwyczaili się do codziennych cudów, zdumieli się, widząc nie tyle większe, co nie­zwykłe dzieła. Większym bowiem cudem jest zarządzanie całym światem niż nakarmienie pięciu tysięcy ludzi pięcioma chlebami, a jed­nak tamtemu nikt się nie dziwi, a temu ludzie się dziwią, nie dlatego że jest czymś większym, ale dlatego że jest rzadkie. Kto bowiem także te­raz karmi cały świat, jeśli nie Ten, który z garści ziaren czyni pola pełne zboża?

Dzień drugi (20 sierpnia)

„Jeden z uczniów Jego, Andrzej, brat Szymona Piotra, rzekł do Niego: «Jest tu jeden chłopiec, który ma pięć chlebów jęczmiennych i dwie ryby, lecz cóż to jest dla tak wielu?»”. Pięć chlebów, które rozmnożył Pan Jezus, należy rozu­mieć jako Księgi Mojżeszowe. Są jęcz­mienne, a nie pszeniczne, ponieważ dotyczą Starego Testamentu. Wiecie zaś, że jęczmień tak jest stworzony, że ledwo można dostać się do jego jądra: jest ono bowiem okryte zasłoną plew, a same plewy są mocne i dobrze się trzy­mają; potrzeba więc wysiłku, żeby jądro z nich wyłuskać. Taka jest litera Starego Testamentu, okryta zasłoną cielesnych znaków, ale jeśli dotrze się do jej jądra, karmi i nasyca. Owe pięć chlebów i dwie ryby niesie jakiś chłopiec. Kim byłby ten chłopiec? Być może to Izrael. Nosił pokarm w dziecięcym umyśle, ale nie spożywał. To bowiem, co nosił, było ciężarem, dopóki po­zostawało zamknięte; ale otwarte – stawało się pokarmem. Zaś dwie ryby oznaczają, jak nam się wydaje, dwie najważniejsze osoby w Starym Testamencie, które otrzymywały namaszcze­nie w celu uświęcenia i rządzenia ludem: oso­bę kapłana i osobę króla. I oto przychodzi Ten, który kiedyś okryty był tajemnicą, a na którego te dwie rzeczy wskazywały. Przyszedł Ten, któ­ry kiedyś ukazywał się w jądrze jęczmienia, ale okrytym przez jęczmienne plewy; Ten, który nosi w sobie obie osoby: kapłana i króla. W sobie wypełnił to, co w Starym Testamen­cie było obiecane. Nakazał łamanie chlebów, a przez rozłamanie zostały pomnożone. Pięć bowiem Ksiąg Mojżeszowych, gdy je się wyjaśnia jakby przez rozłamanie, to znaczy rozważanie, dadzą wiele ksiąg.

Dzień trzeci (21 sierpnia)

„Jezus zatem rzekł: «Każcie ludziom usiąść!». A w miejscu tym było wiele trawy. Usiedli więc mężczyźni, a liczba ich dochodziła do pięciu tysięcy. Jezus więc wziął chleby i odmówiwszy dziękczynienie, rozdał siedzącym; podobnie uczynił z rybami, rozdając tyle, ile kto chciał. A gdy się nasycili, rzekł do uczniów: «Zbierzcie pozostałe ułomki, aby nic nie zginęło».” Liczba nakarmionego ludu wskazuje na lud żyjący pod Prawem. Dlaczego było ich pięć tysięcy, jeśli nie dlatego, że byli pod Prawem, które to Prawo wykładane jest przez pięć Ksiąg Mojżeszowych? Dlatego też chorzy, którzy powierzani byli tamtym pięciu kruż­gankom (por. J 5, 2nn), nie byli uzdrawiani. On zaś tam uzdrowił chorego (J 5, 2-9), a tutaj tłum nakarmił pięcioma chlebami. Dlatego też leżeli na trawie: skoro bowiem ich wiedza była cielesna, na tym co cielesne się paśli. „Wszelkie bowiem ciało jest trawą” (Iz 40, 6). A czym są te resztki, jeśli nie tym, czego lud nie był w stanie spożyć? Rozumie się przez nie pewne tajemnice poznania, których wielki tłum nie może pojąć. Pozostaje więc owe tajemnice, niemożliwe do poznania przez tłum, powierzyć tym, którzy są zdolni je objaśnić, czyli Apostołom. Dlatego też napełnione zostało dwanaście koszów. Dostrzegajmy więc duchem, czego nie możemy zobaczyć oczami, zrozu­mieliśmy bowiem to, czego tamten tłum nie rozumiał. Więc naprawdę zostaliśmy nakarmieni my, któ­rzy zdołaliśmy dotrzeć do jądra jęczmienia.

Dzień czwarty (22 sierpnia)

„«Jam jest chleb życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie”. Gdy nasz Pan Jezus Chrystus powiedział o so­bie, że jest chlebem, który zstąpił z nieba, Żydzi szemrali i mówili: „Czy to nie jest Jezus, syn Jó­zefa, którego ojca i matkę znamy? Jak więc może mówić: zstąpiłem z nieba?” (J 6, 41-42). Ci lu­dzie byli daleko od chleba z nieba i nie potrafili go pragnąć. Zaburzone było łaknienie ich serc, mimo otwartych uszu byli głusi, widzieli, a po­zostali ślepcami. Ten chleb bowiem domaga się głodu wewnętrznego człowieka, dlatego w in­nym miejscu Pan mówi: „Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, ponieważ oni będą nasyceni” (Mt 5, 6). Paweł natomiast mówi, że naszą sprawiedliwością jest Chrystus (por. 1 Kor 1, 30). I dlatego człowiek, który pragnie tego chleba, winien pragnąć sprawiedliwości, ale tej sprawiedliwości, która zstępuje z nieba, sprawiedliwości, której Bóg udziela, a nie którą człowiek czyni sam dla siebie. (…) Wie­rzyć w Pana oznacza spożywać chleb żywy. Kto wierzy, spożywa; w sposób niewidzialny się na­syca, ponieważ w sposób niewidzialny się odra­dza. Jest wewnątrz niemowlęciem, jest w środku kimś nowym. Tam, gdzie się odnawia, tam się nasyca.

Dzień piąty (23 sierpnia)

Apostoł mówi: „Niech przeto człowiek baczy na siebie samego, spożywając ten chleb i pijąc z tego kielicha. Kto bowiem spożywa i pije nie zważając na Ciało [Pańskie], wyrok sobie spożywa i pije.” (1 Kor 11, 28-29). Przecież kawałek chleba Pańskiego nie był dla Judasza trucizną. A jednak gdy przyjął, na skutek przyjęcia wstąpił w niego nieprzyjaciel. Nie dlatego że przyjął coś złego, ale dlatego że zły człowiek źle przyjął to, co jest dobre. Uważajcie więc, bracia, spożywajcie chleb niebiański duchowo, przynoście do ołtarza niewinność. Grzechy, nawet jeśli są codzienne, niech nie będą śmiertelne. Zanim przystąpisz do ołtarza, weź pod uwagę to, co mówisz: „Odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom” (Mt 6, 12). Jeśli odpuszczasz, jest odpuszczone także tobie: przystąp spokojnie, chleb to jest, nie trucizna. Lecz sprawdź, czy odpuszczasz, bowiem jeśli nie odpuszczasz, kłamiesz, i to kłamiesz Temu, którego nie możesz oszukać. Możesz kłamać Bogu, ale oszukać Boga nie możesz. Wie On bowiem, co się dzieje. Patrzy na ciebie od wewnątrz, wewnątrz cię bada, wewnątrz spostrzega, wewnątrz osądza i wewnątrz wreszcie albo potępia, albo koronuje chwałą.

Dzień szósty (24 sierpnia)

„Jeśli ktoś będzie spożywał z tego chleba, będzie żył na wieki: a chlebem, który Ja dam, jest moje Ciało za życie świata” (J 6, 51). (…) Żydzi byli tym przerażeni, mówili, że to dla nich za dużo, uważali, że to jest niemożliwe. Wierzący jednak rozumieją Ciało Chrystu­sa, jeśli nie zaniedbują bycia Ciałem Chrystusa. Niech się staną Ciałem Chrystusa, jeśli chcą żyć z ducha Chrystusa. Przecież tylko Ciało Chry­stusa żyje duchem Chrystusa. Zrozumcie, bra­cia moi, co teraz powiem. Jesteś człowiekiem: masz zarówno ducha, jak i ciało. Mówiąc o du­chu, mam na myśli to, co nazywamy także du­szą, i co składa się na to, że jesteś człowiekiem. Składasz się bowiem z duszy i ciała. Masz zatem niewidzialnego ducha i widzialne ciało. Powiedz mi, co daje życie czemu: twój duch żyje dzięki twojemu ciału, czy twoje ciało żyje dzięki du­chowi? Każdy człowiek mający życie odpowie na to pytanie; kto zaś nie umie odpowiedzieć, nie wiem, czy jest żywy. Co więc odpowie każdy żyjący człowiek? To oczywiste: ciało moje żyje z mojego ducha. Chcesz więc i ty żyć duchem Chrystusa? Bądź w Ciele Chrystusa! (…) Kto chce żyć, ma skąd czerpać życie, ma źródło życia. Niech przystąpi, niech uwierzy i włączy się w Ciało, aby zostać ożywionym. Niech nie wzdraga się przed towarzystwem innych członków, niech nie będzie członkiem zgniłym, który zasługuje na odcięcie, niech nie będzie członkiem brzyd­kim, który jest powodem wstydu: niech będzie piękny, zdolny, zdrowy, niech włączy się w Cia­ło, żyje dla Boga dzięki Bogu.

Dzień siódmy (25 sierpnia)

„Kto spożywa moje Cia­ło i pije moją Krew, trwa we Mnie, a Ja w nim” (J 6, 56). To więc oznacza spożywać ten pokarm i pić ten napój: trwać w Chrystusie i mieć w so­bie Chrystusa na trwałe. Kto zaś nie pozostaje w Chrystusie i w którym Chrystus nie pozosta­je, bez wątpienia ani nie spożywa Jego Ciała, ani nie pije Jego Krwi. Sakrament tak wielkiej wagi spożywa więc i pije sobie na sąd, ponieważ bę­dąc nieczystym uznał za właściwe przystąpienie do sakramentów Chrystusa, które można przy­jąć w sposób godny tylko wtedy, gdy jest się czystym. O tych, którzy w czystości przyjmują Ciało Chrystusa, napisano: „Błogosławieni czy­stego serca, albowiem oni będą widzieć Boga” (Mt 5, 8). (…) Jezus mówi: „Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie” (J 6, 57). (…) My, dzięki udziałowi w Synu przez jedność z Jego Ciałem i Krwią, to znaczy przez spożywanie i picie, o którym mówimy, stajemy się lepsi. Żyjemy dzięki Niemu, spożywając Go, to znaczy: przyjmując Go, przyjmujemy życie wieczne, którego sami z siebie nie mieliśmy. (…) Wszystko to stało się dzięki temu, że On został posłany.

Dzień ósmy (26 sierpnia)

„Słowa, które Ja wam powie­działem, są duchem i życiem” (J 6, 63). Powie­dzieliśmy przecież, bracia, że Pan w spożywaniu swojego Ciała i piciu swojej Krwi nakazał, że­byśmy w Nim trwali, a On w nas. Trwamy zaś w Nim, gdy jesteśmy Jego członkami, a On trwa w nas, gdy jesteśmy Jego świątynią. Abyśmy zaś byli Jego członkami, spaja nas jedność. Co zaś sprawia, że spaja nas jedność, jeśli nie miłość? A miłość Boga skąd pochodzi? Zapytaj Aposto­ła: „Miłość Boga – mówi – rozlana jest w naszych sercach przez Ducha Świętego, który został nam dany (Rz 5, 5). Więc „Duch jest tym, który oży­wia”: duch bowiem czyni żywymi członki. Duch zaś czyni żywymi członki, tylko jeśli znajdzie je w ciele, które ten duch ożywia. Duch, któ­ry jest w tobie, człowieku, przez którego jesteś tym, kim jesteś, czy może ożywiać członek, któ­ry będzie oddzielony od twojego ciała? Kiedy mówię o twoim duchu, mam na myśli twoją duszę: twoja dusza ożywia tylko członki, które są w twoim ciele. Jeśli jeden odejmiesz, już nie będzie ożywiany przez twoją duszę, ponieważ nie ma udziału w jedności twojego ciała. Mówię to w tym celu, abyśmy miłowali jedność i lęka­li się podziału. Chrześcijanin bowiem niczego tak nie powinien się obawiać, jak odłączenia od Ciała Chrystusa. Jeśli bowiem jest oddzielo­ny od Ciała Chrystusa, nie jest Jego członkiem, a jeśli nie jest Jego członkiem, nie jest ożywiany Jego Duchem: „Każdy zaś – mówi Apostoł – kto nie ma Ducha Chrystusowego, ten do Niego nie należy” (Rz 8, 9).

Dzień dziewiąty (27 sierpnia)

To jest wszystko, co Pan powiedział o swoim Ciele i Krwi: obiecał nam życie wieczne, które mamy dzięki łasce płynącej z ich rozdzielania. Dlatego chciał, byśmy zrozumieli, że spożywają Jego Ciało i piją Jego Krew ludzie, którzy trwają w Nim, a On w nich. Nie rozumieli tego ci, któ­rzy nie uwierzyli, i zgorszyli się, pojmując sprawy duchowe w sposób cielesny. Gdy oni się gorszyli i odpadali, Pan umocnił uczniów, którzy zosta­li, pytając: „Czy i wy chcecie odejść?” (J 6, 67), żeby wystawić ich na próbę. Uczynił to w tym celu, aby ich odpowiedź: potwierdzenie wytrwa­łości, była znana także nam. On bowiem wie­dział, że zostaną. Wszystko to ma znaczenie dla nas, umiłowani, abyśmy Ciała Chrystusa i Krwi Chrystusa nie spożywali tylko w sakramencie, co czyni także duża liczba ludzi złych, ale spo­żywajmy i pijmy aż do udziału w duchu, abyśmy pozostawali w Ciele Pana jako Jego członki, aby­śmy byli ożywiani Jego Duchem. I nie gorszmy się, nawet jeśli teraz wielu razem z nami spo­żywa i pije sakramenty tylko w doczesności, ale na końcu będą doświadczać wiecznej kaźni. Ciało Chrystusa jest obecnie przemieszane jak­by ziarno na klepisku, ale „Pan wie, którzy są Jego” (2 Tm 2, 19). (…) Mamy pewność, bracia, że wszyscy, którzy jesteśmy w Ciele Pana i trwamy w Nim, aby i On w nas trwał, musimy aż do końca żyć w tym świecie pośród złych ludzi. I nie nazywam złymi tych, którzy bluźnią Chrystusowi: rzadko bowiem można spotkać ludzi, którzy bluźnią Mu językiem, za to wielu, którzy bluźnią życiem. Musimy więc między nimi żyć aż do końca.