Nowenna przed Uroczystością św. Augustyna

Nowenna przed Uroczystością św. Augustyna

Teksty do nowenny zostały zaczerpnięte ze średniowiecznego komentarza Hugona od św. Wiktora do Reguły św. Augustyna

Dzień pierwszy – 19 sierpnia

Ubiór wasz niech się niczym nie wyróżnia. Nie pragnijcie podobać się szatami, lecz obyczajami. 

Święty Augustyn sam żył w ten sposób. Wiemy, że jego ubranie i obuwie nie były ani zbyt eleganckie, ani zbyt zaniedbane – były po prostu odpowiednie dla jego stanu. Sam mówił o sobie: „Wstydziłbym się nosić kosztowne szaty; nie przystoi to ani mojemu powołaniu, ani mojemu nauczaniu; nie pasuje do mojego ciała ani do siwych włosów”.

Pan Jezus mówi w Ewangelii: „Oto w pałacach królewskich przebywają ci, którzy noszą okazałe stroje i żyją w zbytkach” (Łk 7,25). Takie ubranie jest miękkie i zmiękcza duszę. W królewskim pałacu szuka się wygód, ale Kościół Chrystusa chlubi się prostotą i ubóstwem. Duchowni i osoby zakonne powinni nosić się tak, by nie było widać w nich ani próżności, ani chęci wyróżnienia się. To niewinność duszy, a nie modne ubrania, jest prawdziwą ozdobą powołanego.

Dlatego przyozdabiajmy się cnotami: czystością, pokorą, łagodnością, posłuszeństwem, cierpliwością i miłością – bo to nimi dusza staje się piękna w oczach Boga. Oblubieniec, którego nie widzimy, szuka w nas piękna wewnętrznego. Naszym bogactwem i ozdobą są więc cnoty. Szczęśliwa dusza, do której można powiedzieć słowa z Pieśni nad Pieśniami: „Cała jesteś piękna, przyjaciółko moja, i nie ma w tobie skazy” (Pnp 4,7).

Dlatego starajmy się podobać nie przez wygląd, lecz przez czyny – tak, by spełnić wezwanie Apostoła: „Nie upodabniajcie się do tego świata, lecz przemieniajcie się przez odnowienie umysłu” (Rz 12,2). „Choć zewnętrzny człowiek się starzeje, to wewnętrzny odnawia się z dnia na dzień” (2 Kor 4,16).

Dzień drugi – 20 sierpnia

Gdy wychodzicie, idźcie razem, gdy przyjdziecie na miejsce, pozostawajcie razem. 

Niech sposób, w jaki chodzicie, stoicie i poruszacie się, nikogo nie gorszy – niech wszystko będzie zgodne z waszym świętym powołaniem. Kościół ukazuje swoją świętość nie tylko wewnętrzną godnością, ale też pięknem widocznym w cnotach. Jest to zgodne z duchem życia zakonnego, że wspólnota, która mieszka razem, wychodzi razem i trzyma się razem. Apostoł przypomina: „Wszystko niech się dzieje godnie i w należytym porządku” (1 Kor 14,40).

Możemy też nadać duchowe znaczenie tej zewnętrznej jedności. Bowiem wspólnota świętych jest opisana jako straszna dla wrogów jak wojsko szykujące się do bitwy. Wojsko, przygotowując się do walki, jednoczy się i ustawia w zwartym szyku, aby nie zostało podzielone ani przerwane przez wroga. Tak samo nasza duchowa linia bojowa, pod rozkazem stania czy poruszania się razem w doskonałym porządku, codziennie stawia mocny front przeciw Złemu. I tak nasza jedność napawa trwogą naszego starego wroga, który niczego tak nie boi się u sług Bożych jak tej jedności zgody.

Dzień trzeci – 21 sierpnia

W chodzie, postawie, we wszystkich waszych ruchach niech nie będzie nic takiego, co by raziło oczy innych, lecz to, co przystoi waszej świętości.

Musimy żyć tak, żeby nikt nie miał słusznych powodów do krytyki. Byłoby naprawdę smutne, gdyby ci, którzy mają pokazywać innym prawdziwy przykład świętości, sami zasługiwali na naganę. Te słowa Boga dotyczą także nas: „Bądźcie święci, bo Ja, Pan, wasz Bóg, jestem święty” (Kpł 19,2). Jesteśmy zobowiązani do świętości, ponieważ poświęciliśmy się służbie Bożej i zostaliśmy konsekrowani do życia przed ołtarzem Chrystusa i uczestniczenia w Boskich misteriach.

„Niech ludzie patrzą na nas jak na sługi Chrystusa i szafarzy tajemnic Bożych” (1 Kor 4,1). Zauważmy, że Apostoł nie tylko mówi nam, jacy powinniśmy być, ale każe nam żyć tak, żeby ludzie rzeczywiście uważali nas za takich, jakimi się przedstawiamy. Musimy więc tak żyć, żeby nasze życie odpowiadało temu, co o sobie mówimy, żeby nasze powołanie było realizowane w praktyce, żeby podczas gdy nasza wspólnota ma opinię świętej, każdy z nas indywidualnie żył też w święty sposób. 

Zgodnie z tym duchem nasze oczy nie powinny wpatrywać się w to, czego dusza nie może pragnąć bez grzechu. Nasz słuch musi być czysty i kierowany roztropnością, zamknięty na wszystko, co próżne i bezużyteczne, a otwarty na radosne przyjmowanie wiedzy o Bogu. Nasze słowa muszą być przyprawione solą mądrości – żeby potępić wszystko, co bezużyteczne czy złe, a wypowiadać tylko to, co dobre i pożyteczne. Czystość musi być obecna w naszym sercu i w naszych spojrzeniach.

Dzień czwarty – 22 sierpnia

Gdy wzrok wasz padnie na mężczyznę, nie zatrzymujcie go na nim.

Nasz Pan mówi w Ewangelii: „Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa” (Mt 5,28). Ponieważ pożądliwość jest pobudzana przez niedozwolone spojrzenia, konieczne jest strzeżenie swego wzroku. Król Dawid uległ złej żądzy i popełnił ciężki grzech, ponieważ pozwolił swoim oczom wpatrywać się w kobietę. Jeśli tak wielki mąż upadł z powodu braku strzeżenia oczu, my, które jesteśmy daleko od jego świętości, mamy powód drżeć przed niebezpieczeństwem tak poważnego upadku.

Powinnyśmy więc przyjąć dla siebie postanowienie podobne do słów Hioba: „Zawarłem przymierze z moimi oczami, żebym nawet nie patrzył na dziewicę” (Hi 31,1). Rzeczywiście żadna wada nie może być powstrzymana, jeśli nie strzeżemy się wytrwale jej przyczyn i okazji. Z tego powodu Lot został wezwany, gdy uciekał z Sodomy, aby nie oglądać się za siebie ani nie zatrzymywać się nigdzie w okolicy, ale śpieszyć, żeby znaleźć bezpieczne schronienie w górach. Jeśli chcemy skutecznie uciec od pokus, musimy oddalić się od samego widoku i sugestii tych rzeczy. Musimy wspinać się na wysokości cnoty bez zatrzymywania się.

Dzień piąty – 23 sierpnia

Nie mówcie, że macie serce czyste, jeśli oczy macie nieskromne, bo nieskromne oko jest znakiem nieczystego serca.

Ukryty akt woli nie jest jedynym źródłem pożądliwości, ale może być ona także spowodowana spojrzeniem. Bowiem gdyby król Dawid nie patrzył nieczystym wzrokiem, nie wpadłby w tak poważne cielesne przewinienie. Stąd prorok Jeremiasz powiedział: „Śmierć weszła przez nasze okna” (Jr 9,21). Śmiercią duszy jest pożądliwość; wewnętrznym domem jest umysł; oknami tego domu są pięć zmysłów ciała. Śmierć przeto wchodzi przez okno i wstępuje do domu, gdzie zło pożądliwości toruje sobie drogę przez nasze zmysły do wewnętrznej części umysłu.

Dlatego, żeby życie wewnętrzne nie zginęło przez działanie zmysłowego apetytu, musimy z wielką pilnością strzec okien naszego domu. W ten sposób tym łatwiej będziemy mogły uspokoić to zewnętrzne pragnienie, im bardziej ostrożne jesteśmy, aby nie pozwalać na żadne otwarte wejście dla zła.

Zewnętrzne członki często wskazują na to, co czai się głęboko w duszy, a usposobienie umysłu może być często poznane po usposobieniu ciała. Wzrok, słuch, dotyk, wyobraźnia, mowa i czyn mogą być paliwem, przez które żarliwość grzesznej przyjemności jest karmiona i zwiększana, i wtedy dusza jest oddzielona od Boga, czystość odchodzi od jej działań, a zmysłowość opanowuje umysł.

Dzień szósty – 24 sierpnia

Gdy serca nieczyste, choć usta milczą, dają znać o sobie wzajemnym spojrzeniem i pod wpływem pożądliwości ciała doznają wzajemnie przyjemności zmysłowej, znika czystość obyczajów, choćby ciała nie zostały znieważone.

Czystość odchodzi, gdy zmysłowa przyjemność jest rozpalana przez wzajemne spojrzenia. Choć ciało nie zostało dotknięte nieczystością, nieczystość jest popełniona przez wzrok, namiętność, wyobraźnię i rozkosz, a przez każdą wina się zwiększa. Lekka myśl może zrodzić przyjemność; przyjemność prowadzi do zgody; po zgodzie następuje czyn; czyny tworzą nawyk, a nawyk staje się koniecznością.

Święty Paweł, apostoł, mówi nam, że w naszych członkach jest prawo grzechu. To prawo to nawyk, który powstaje przez grzeszenie, od którego nie możemy się uwolnić, gdy chcemy, ponieważ jesteśmy trzymane w więzach konieczności. Najlepszym sposobem jest więc poprawienie winy, jak tylko się ujawni. Bowiem jeśli będziemy w tym momencie zwlekać, wkrótce przechodzi w ciężki grzech.

To samo prawo dotyczy nie tylko grzechów przeciwko czystości, ale wszelkich grzechów. Jeśli nie strzeżemy naszych zmysłów, łatwo możemy poddać się w walce i od małej myśli przejść do złych czynów. Dlatego jesteśmy wezwane do codziennego nieustannego zmagania się ze słabościami duszy.

Dzień siódmy – 25 sierpnia

Ta, która wpatruje się w mężczyznę i lubi, gdy on się w nią wpatruje, niech nie myśli, że inni tego nie widzą. Widzą ją ci, których nawet nie podejrzewa. Lecz choćby się ukryła i nikt z ludzi jej nie widział, co zrobi z Tym, który patrzy z góry i przed którym nic się skryć nie może?

Zawsze musimy się lękać obecności niebieskiego Sędziego, gdy jesteśmy prowadzone do grzechu w myśli, słowie czy czynie. Bowiem choć nasze przewinienia mogą czasem nie ujawniać się przed ludźmi, są one jednak wszystkie otwarte i nagie przed Jego oczami. Ta myśl powinna powstrzymać nas od upadku.

Przeciw pokusom wad powinnyśmy stawiać wspomnienie mąk piekielnych, a przeciw przemijającej słodyczy, która nas wabi, ból wiecznych ogni. Głupia rzeczywiście jest dusza, która, aby pozostać niewolnicą zmysłowości przez chwilę i karmić swoje niskie pragnienia najlichszymi przyjemnościami, traci błogosławieństwo nieba i ściąga na siebie wieczną utratę. Niech więc każda siostra lęka się Bożego niezadowolenia i nie żywi najmniejszego pragnienia podobania się człowiekowi w złym.

Jeśli Boska miłość nie uwolni nas od naszych grzechów, strach musi nas powstrzymać. A jeśli radości nieba nas nie pociągają, niech myśl o niekończących się mękach nas odstrasza. Tak człowiek zaczyna odrywać się od zła, gdy lęka się sprawić niezadowolenie swojemu Stwórcy. Jeśli ktoś pyta, jak mam osiągnąć tę bojaźń Bożą? Odpowiadam: Jeśli chcesz się lękać Boga, przypomnij sobie, że On widzi wszystkie rzeczy. Zawsze lękaj się sprawić Mu jakiekolwiek niezadowolenie. Jak jest napisane: „Bojaźń Pańska jest początkiem mądrości” (Syr 1,16).

Dzień ósmy – 26 sierpnia

Gdy więc jesteście razem w kościele lub innym miejscu, gdzie są mężczyźni, strzeżcie wzajemnie swej skromności.

Doskonała i najwyżej chwalona w pismach natchnionych przez Boga jest cnota czystości. Jej wartość jest duchowa i niebieska. Podnosi nas z ziemi, łączy nas z aniołami, jednoczy z Bogiem i z istot ziemskich przemienia nas w obywateli nieba, uduchowiając całą naszą cielesną naturę. 

Wynikiem czystości jest to, że nasz Oblubieniec zostaje oczarowany nami przez jej piękno. Żadna dusza nie może podobać się Bogu, jeśli nie jest czysta i nieskalana. Czystość ma urok w oczach zarówno Boga, jak i człowieka. Stąd nasz stary wróg zazdrości nam posiadania tej cnoty i nigdy nie przestaje napadać na nią. Wielu korumpuje ten podżegacz wszelkiej nieczystości, bowiem nikogo nie oszczędza, i – smutno to powiedzieć – czasem przewyższa tych, którzy byli dobrze znani ze swojej religijności i cnoty.

Widzimy więc, jak potrzebne jest użycie wszelkiej czujności, aby pomagać sobie nawzajem w zachowaniu tej cnoty. Tracąc ją, tracimy wszystko, co mamy i siebie także: tracimy Boga, tracimy nasze dusze, i wszystko, czym jesteśmy. Ale żyjemy razem po to, abyśmy mogły chronić jedna drugą, poprawiać jedna drugą i doradzać sobie nawzajem, tak, aby gdy jedna okaże się słaba, inna mogła przyjść jej z pomocą.

Dzień dziewiąty – 27 sierpnia

Bóg bowiem, który w was mieszka, ustrzeże was w ten sposób przy waszej pomocy.

Nasza własna obrona niewiele jest warta, jeśli zabraknie pomocy Boskiej. Tak jest napisane: „Jeśli Pan nie strzeże miasta, na próżno czuwa ten, który go strzeże” (Ps 127,1). Należy rozumieć, że nikt nie może zachować czystości we własnym sercu, ani ustrzec drugiego przed jej utratą, jedynie swoimi siłami. Jest to możliwe tylko przez łaskę Bożą.

Jeśli Bóg mieszka w nas, będziemy mogły dokonać przez Niego tego, czego nigdy nie mogłyby dokonać same. Niech więc będzie naszym pragnieniem, aby On mieszkał w nas, a my w Nim. Czystość nie jest tylko sprawą silnej woli, lecz owocem miłości. A miłość prawdziwa nie rodzi się z naszej natury, lecz z otwarcia na Boga, który nas pierwszy umiłował. „Wróć do serca” – mówi św. Augustyn. Tam, w głębi, spotykamy Boga.

To nie tylko surowość zewnętrzna, lecz raczej intymna więź z Bogiem przemienia człowieka. Gdy Bóg zamieszkuje w duszy, staje się ona świątynią, czystą i jasną. Wtedy każdy gest, spojrzenie, słowo staje się świadectwem obecności Świętego, który, będąc Bogiem, niech żyje i króluje w nas na wieki wieków. Amen.

Cały komentarz jest dostępny m.in. na stronie książek archiwalnych (kliknij).