Rozważanie na trzecią Niedzielę Adwentu

Rozważanie na trzecią Niedzielę Adwentu

III Niedziela Adwentu stawia nas wobec pytania o sposób przychodzenia Boga. Ewangelia według św. Mateusza nie opowiada dziś o radosnym entuzjazmie tłumów ani o oczywistej pewności wiary, lecz o pytaniu zadanym z więzienia.

Jan Chrzciciel, Poprzednik, prorok pustyni, ten, który całym życiem wskazywał na Przychodzącego, pyta: „Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?”. To pytanie brzmi tym mocniej, im bardziej pamiętamy, kim jest Jan. Nie jest on człowiekiem chwiejnego serca ani słabej wiary. Jest świadkiem światła, lampą zapaloną, głosem wołającym, człowiekiem prawdy. A jednak właśnie on, zamknięty w murach twierdzy, doświadcza napięcia między oczekiwaniem a rzeczywistością.

Jezus przychodzi inaczej

Adwent odsłania tu swoją głęboką prawdę: jest czasem oczyszczenia spojrzenia. Jan zapowiadał Mesjasza, który przyjdzie z sądem, z siekierą przyłożoną do korzenia drzew, z ogniem oczyszczającym klepisko. Tymczasem Jezus przychodzi inaczej. Nie zaczyna od potępienia, lecz od uzdrawiania. Nie od oddzielania, lecz od przywracania. Odpowiedź, którą daje uczniom Jana, nie jest wykładem teologicznym ani deklaracją władzy. Jest zaproszeniem do patrzenia: „niewidomi odzyskują wzrok, chromi chodzą, trędowaci zostają oczyszczeni, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, a ubogim głosi się dobrą nowinę”. Mesjasz objawia się w czynach miłosierdzia. Błogosławiony jest ten, kto nie zgorszy się takim Bogiem.

Adwent czasem oczyszczenia

W tym miejscu szczególnie mocno wybrzmiewa cytat św. Augustyna: „Kto chce Go zobaczyć, niech oczyści serce, niech zetrze kurz, zmyje każdą plamę, aby wewnętrzne spojrzenie zostało uzdrowione”. Jan nie wątpi w Boga, ale potrzebuje uzdrowienia spojrzenia na sposób, w jaki Bóg działa. Więzienie, samotność i cierpienie wystawiają jego oczekiwania na próbę. Jezus nie zmienia swojej drogi, lecz pomaga Janowi zobaczyć ją w prawdzie. To samo czyni wobec nas. Adwent nie polega na tym, by Bóg dostosował się do naszych wyobrażeń, lecz by nasze serce zostało oczyszczone z kurzu projekcji, lęków i niecierpliwości.

Jezus dodaje słowa, które są jednocześnie obietnicą i ostrzeżeniem: „Błogosławiony jest ten, kto we Mnie nie zwątpi”. Zgorszenie Jezusem nie polega tylko na odrzuceniu Go wprost. Często rodzi się subtelniej: wtedy, gdy Jego sposób działania nie odpowiada naszym schematom, gdy miłosierdzie wydaje się zbyt łagodne, a cierpliwość Boga zbyt długa. Jan reprezentuje w tym sensie każdego z nas: nasze pragnienie szybkich rozstrzygnięć, jasnych podziałów, natychmiastowej sprawiedliwości. Jezus odpowiada: spójrz na to, co czynię, a zrozumiesz, kim jestem.

Wielkość Jana

Gdy uczniowie Jana odchodzą, Jezus zaczyna mówić o nim samym. Nie czyni tego, by go bronić, lecz by objawić jego prawdziwą wielkość. Jan nie jest trzciną chwiejącą się na wietrze ani człowiekiem wygody. Jest prorokiem, i czymś więcej niż prorokiem. Jest wysłańcem, który przygotowuje drogę Panu. Jezus wypowiada zdanie zdumiewające: „między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela”. Wielkość Jana polega na tym, że całkowicie wskazuje na Innego. Jest wielki, bo nie zatrzymuje spojrzenia na sobie.

I właśnie tu św. Augustyn wprowadza interpretację, która otwiera nową perspektywę: „najmniejszy w Królestwie Niebieskim większy jest niż on” odnosi się do samego Chrystusa. Jezus jest „najmniejszy”, bo narodził się po Janie, lecz większy nieskończenie, bo jest Synem odwiecznym, Dniem, wobec którego Jan jest lampą. Jeśli uwierzyliśmy lampie, tym bardziej powinniśmy uwierzyć Dniowi. W ten sposób Adwent ukazuje paradoks Boga, który przychodzi w pokorze, w cichości, w małości, a właśnie w tym objawia swój majestat.

Serce oczyszczone

Powraca więc augustyńskie wezwanie do oczyszczenia serca. Nie chodzi tylko o moralną poprawność, lecz o uzdrowienie wewnętrznego wzroku. Tylko serce oczyszczone potrafi zobaczyć Boga, który przychodzi inaczej, niż się spodziewaliśmy. Tylko takie serce nie zgorszy się Jezusem, który uzdrawia zamiast sądzić i zbawia, zanim potępi. Adwent staje się w ten sposób szkołą cierpliwej wiary, która uczy się patrzeć, słuchać i pozwalać Bogu być Bogiem.

Maryja, która była świadkiem radości Jana jeszcze przed jego narodzeniem, prowadzi nas tą drogą. Uczy przechowywania spraw w sercu, cichego trwania i zgody na tajemnicę. Wraz z nią uczymy się oczekiwać nie spektakularnych znaków, lecz obecności Boga, który już działa pośród nas. I jeśli pozwolimy, by kurz został starty, a spojrzenie uzdrowione, zobaczymy, że Ten, który ma przyjść, już przyszedł.

Rozważanie opracowane na podstawie materiałów od Ojców Augustianów w prowincji włoskiej: https://www.agostiniani.it

Jeśli interesuje Cię więcej tekstów z duchowości augustiańskiej, zapraszamy do poczytania: https://augustianki.pl/duchowosc-augustianska/