Święta Monika nie jest dla nas jedynie matką św. Augustyna. W Rodzinie Augustiańskiej zajmuje miejsce szczególne – jest kobietą, której wiara, modlitwa i miłość stały się częścią drogi Augustyna do Boga. To właśnie jej poświęcił jedne z najpiękniejszych kart swoich Wyznań. Wspominając matkę, Augustyn widział w niej tę, która zrodziła go dwukrotnie: najpierw do życia ziemskiego, a później – przez modlitwę, łzy i cierpliwą miłość – do życia w Chrystusie.
Kobieta mocnej wiary
Monika urodziła się około 331–332 roku w Tagaście w Afryce Północnej, w chrześcijańskiej rodzinie. Od dzieciństwa wychowywano ją w prostocie, umiarze i szacunku dla wiary.
Augustyn zapamiętał ją jako kobietę niezwykle silną wewnętrznie. Jej życie nie było wolne od trudności. Poślubiła Patrycjusza – poganina o gwałtownym charakterze, który nie zawsze dochowywał jej wierności. Monika nie odpowiadała jednak gniewem na gniew. Swoją cierpliwością, łagodnością i sposobem życia stopniowo zdobywała szacunek męża, a także początkowo nieprzychylnej jej teściowej.
Jej cicha wiara przyniosła owoce. Patrycjusz pod koniec życia przyjął chrzest.
Ta, która budowała pokój
Monika była nie tylko żoną i matką. Augustyn przedstawia ją również jako kobietę niezwykle wrażliwą na potrzeby innych, troszczącą się o ubogich i potrafiącą jednać ludzi.
Kiedy spotykała osoby pozostające ze sobą w konflikcie, umiała wysłuchać obu stron. Nie przenosiła jednak dalej słów wypowiedzianych pod wpływem gniewu. Zamiast tego powtarzała jedynie to, co mogło pomóc w pojednaniu.
W ten sposób już w jej życiu odnajdujemy coś bardzo bliskiego duchowości augustiańskiej: pragnienie jedności, zgody i wspólnoty serc.
Matka Augustyna
Monika miała troje dzieci: Augustyna, Nawigiusza oraz córkę, której imienia nie znamy. Najwięcej troski przysporzył jej najstarszy syn.
Augustyn był niezwykle zdolny, ambitny i niespokojny. W młodości coraz bardziej oddalał się od wiary, w której wychowywała go matka. Związał się z manicheizmem i przez wiele lat szukał prawdy z dala od Kościoła.
Monika nie przestała jednak wierzyć, że Bóg może do niego dotrzeć.
Nie mogła nawrócić syna własnymi siłami. Nie mogła dokonać za niego wyboru. Mogła natomiast kochać, być blisko i modlić się.
I właśnie to robiła przez wiele lat.
Kiedy Augustyn wyjechał z Afryki, podążyła za nim. Najpierw do Rzymu, później do Mediolanu. Towarzyszyła jego drodze nie tyle argumentami, ile modlitwą. Jej łzy stały się jednym z najbardziej znanych obrazów macierzyńskiej modlitwy w historii Kościoła.
„Syn takich łez nie może zginąć”
W Wyznaniach Augustyn wspomina biskupa, którego Monika prosiła, aby porozmawiał z jej synem i przekonał go do porzucenia błędnych poglądów. Biskup odmówił – wiedział, że młody Augustyn nie jest jeszcze gotowy na taką rozmowę.
Widząc jednak rozpacz Moniki, powiedział jej słowa, które przeszły do historii:
„Nie może się stać, aby syn takich łez miał zginąć”.
Monika czekała.
Nie wiedziała, kiedy przyjdzie odpowiedź Boga. Nie wiedziała również, w jaki sposób dokona się przemiana jej syna. Jej modlitwa nie była próbą narzucenia Bogu własnego rozwiązania – była przede wszystkim wytrwałym powierzaniem Mu tego, kogo kochała.
W Mediolanie była świadkiem spełnienia swoich najgłębszych pragnień. W Wigilię Paschalną 387 roku Augustyn przyjął chrzest z rąk św. Ambrożego.
Bóg dał jej jednak więcej, niż prosiła.
Augustyn nie tylko powrócił do Kościoła. Zdecydował się całkowicie oddać swoje życie Bogu. Z czasem został kapłanem, biskupem Hippony, jednym z największych teologów chrześcijaństwa i Ojcem duchowym rodziny zakonnej, która do dziś żyje według jego Reguły.
Matka i syn – jedno serce zwrócone ku Bogu
Jedna z najpiękniejszych scen Wyznań rozgrywa się już po nawróceniu Augustyna.
Monika i jej syn znajdują się w Ostii, niedaleko Rzymu. Oczekują na statek, którym mają powrócić do Afryki. Stojąc przy oknie domu, rozmawiają o Bogu i o życiu wiecznym.
Stopniowo ich rozmowa przemienia się w modlitwę i kontemplację. Augustyn opisuje niezwykłe doświadczenie, w którym oboje – matka i syn – jakby na chwilę dotknęli rzeczywistości, której człowiek oczekuje po drugiej stronie życia.
To właśnie tę scenę przedstawia wiele augustiańskich obrazów: Monika i Augustyn razem, zwróceni ku temu samemu Bogu.
Nie jest to już matka biegnąca za zagubionym synem.
Stoją obok siebie jako dwoje ludzi zjednoczonych w wierze.
Benedykt XVI nazwał tę rozmowę jednym z najpiękniejszych fragmentów Wyznań, zwracając uwagę, że w ciszy Ostii matka i syn wspólnie kierują swoje serca ku wieczności.
„Czego ja tu jeszcze szukam?”
W czasie rozmowy w Ostii Monika powiedziała Augustynowi, że spełniło się największe pragnienie jej życia. Chciała przed śmiercią zobaczyć go chrześcijaninem.
Otrzymała więcej.
„Bóg mój użyczył mi tego ponad moje życzenie, bo widzę, że wzgardziwszy szczęściem doczesnym, jesteś Jego sługą. Czego ja tu jeszcze szukam?”
Kilka dni później zachorowała.
Miała świadomość, że prawdopodobnie nie wróci już do rodzinnej Afryki. Dla człowieka starożytności możliwość spoczęcia w rodzinnej ziemi miała ogromne znaczenie. Monika była jednak spokojna.
Nie interesował jej pomnik ani miejsce grobu.
Pozostawiła swoim synom tylko jedną prośbę:
„Tylko o jedno was proszę: gdziekolwiek będziecie, wspominajcie mnie przy ołtarzu Pańskim”.
Zmarła w Ostii w 387 roku, mając około 56 lat.
Święta bliska Rodzinie Augustiańskiej
Po śmierci Augustyna jego duchowe dziedzictwo zaczęło kształtować kolejne pokolenia chrześcijan. Wraz z rozwojem Zakonu św. Augustyna coraz większą uwagę zwracano również na tę, która odegrała tak ważną rolę w jego drodze do Boga.
Skoro Augustyn stał się dla Zakonu Ojcem, Monika w naturalny sposób została otoczona miłością jako Matka.
Jej życie doskonale współbrzmi bowiem z duchowością augustiańską. Jest w nim szukanie Boga, wytrwałość, troska o jedność, życie wspólnotowe, przyjaźń, modlitwa i przekonanie, że ludzkie serce może odnaleźć prawdziwy pokój jedynie w Bogu.
Dlatego jej obecność jest od wieków bardzo żywa w tradycji augustiańskiej.
Relikwie św. Moniki
Monika została pochowana w Ostii. Jej relikwie przez wiele stuleci spoczywały w miejscu związanym z jej śmiercią.
W XV wieku nastąpił jednak szczególny moment w historii jej kultu. W 1430 roku, za pontyfikatu papieża Marcina V, relikwie św. Moniki zostały uroczyście przeniesione z Ostii do Rzymu i powierzone augustianom. Z wydarzeniem tym tradycja łączyła liczne łaski i cuda, a translacja relikwii przyczyniła się do dalszego rozwoju kultu Matki św. Augustyna.
Dziś jej doczesne szczątki spoczywają w jednej z bocznych kaplic Bazyliki św. Augustyna na Campo Marzio w Rzymie – jednego z najważniejszych miejsc dla całej Rodziny Augustiańskiej.
Przez wieki przy grobie Moniki modlili się augustianie, augustianki, matki powierzające Bogu swoje dzieci oraz ludzie, którzy – podobnie jak ona – musieli nauczyć się cierpliwie czekać na działanie łaski.
Relikwie św. Moniki w naszym Zgromadzeniu
Dla naszego Zgromadzenia szczególnym wydarzeniem był styczeń 2025 roku.
Podczas pobytu w Rzymie, w Bazylice św. Augustyna, otrzymałyśmy dwie relikwie św. Moniki. Przekazał je naszemu Zgromadzeniu o. Joseph Sciberras OSA, Postulator Generalny Zakonu św. Augustyna.
Jedna z relikwii została przeznaczona dla Domu Generalnego w Krakowie, druga dla naszego Domu pw. św. Matki Moniki w Lubniu.
Przed ich przekazaniem o. Joseph opowiedział siostrom historię kultu i relikwii świętej. Przypomniał, że wraz z rozwojem Zakonu augustianie coraz wyraźniej odkrywali szczególne miejsce Moniki w swojej duchowej rodzinie: skoro św. Augustyn jest naszym Ojcem, jego matka stała się także bliska nam jako Matka.
Ojciec Postulator wspomniał również, że przekazanie dwóch relikwii jednemu Zgromadzeniu nie jest zwyczajną praktyką. Tym razem – po wielu miesiącach naszych próśb – uczynił jednak wyjątek.
Wyjątkowość chwili podkreśliła obecność ojców augustianów z rzymskiej wspólnoty przy Bazylice oraz Prowincjała Prowincji Włoskiej, o. Gabriele.
Dla nas nie była to jedynie pamiątka z Rzymu.
Relikwie są znakiem jeszcze głębszej więzi z kobietą, która stoi u samych źródeł naszej duchowej historii – matką Augustyna, kobietą modlitwy i wytrwałej nadziei, Matką tak bliską całej Rodzinie Augustiańskiej (tu możesz przeczytać relację z wprowadzenia relikwii).
Święta nadziei dla tych, którzy czekają
Historia Moniki pozostaje niezwykle aktualna.
Nasza święta jest patronką nie tylko matek. Jest bliska wszystkim, którzy modlą się za kogoś przez długi czas i nie widzą owoców. Tym, którzy patrzą na odejście bliskiej osoby od Boga. Osobom, które doświadczają trudności rodzinnych. Tym, którzy próbują budować pokój tam, gdzie łatwiej byłoby odpowiedzieć gniewem. I tym, którzy muszą nauczyć się, że nie wszystko można zmienić własną siłą.
Monika przypomina, że wytrwała modlitwa nie jest bezczynnością.
Jest pozostawaniem przy drugim człowieku z nadzieją, nawet wtedy, gdy nie można już zrobić nic więcej.
Jej życie nie mówi nam, że ka3żda modlitwa zostanie spełniona dokładnie tak, jak sobie wyobrażamy. Mówi coś głębszego: Bóg działa także wtedy, gdy jeszcze tego nie widzimy.
Monika prosiła, by zobaczyć syna chrześcijaninem.
Bóg dał jej Augustyna.
Czy wiesz, że…?
- Św. Monika jest wspominana w liturgii 27 sierpnia, dokładnie dzień przed uroczystością św. Augustyna, obchodzoną 28 sierpnia.
- Słynna rozmowa Moniki i Augustyna w Ostii nazywana jest często „ekstazą w Ostii” i należy do najbardziej znanych scen z Wyznań.
- Benedykt XVI przypominał, że Augustyn uważał swoją matkę za tę, która niejako „poczęła go dwukrotnie” – do życia ziemskiego i do życia wiary.
- Relikwie św. Moniki zostały w XV wieku przeniesione z Ostii do Rzymu i do dziś można je czcić w Bazylice św. Augustyna.
- W tradycji augustiańskiej św. Monika jest szczególnie związana także z nabożeństwem do Matki Bożej Pocieszenia i Paska.
- Papież Franciszek często lubił modlić się przy relikwiach św. Moniki w Rzymie (przeczytaj relację na stronie watykańskiej).
- Od stycznia 2025 roku dwie relikwie św. Moniki znajdują się również w naszym Zgromadzeniu – w Krakowie i w Lubniu.












