Pochwała constancji

Pochwała constancji albo stałości i stateczności
Siostra Konstancja Helena Zakrzewska, augustianka (1717-1802)

Już wielkie masz Waszeć Mościa Panno Zakrzewska dowody Boskiego Miłosierdzia, kiedy podobało się dobroci Jego Boskiej powołać Waszmości od świata do Zakonu św. Ojca Augustyna Przewielebnych w Bogu Ichmościów Sióstr zakonnych i jakoby od pospolitego ludu sekwestrując kondycji, wezwać do dworu swojego ad ministerium sanctitatis, na usługę Boską.

Tymi słowami rozpoczyna się kazanie przygotowane przez jednego z augustianów in Professione Religiosae Virginis Constantiae Zakrzewska czyli z okazji ślubów zakonnych Siostry Konstancji Zakrzewskiej, która to uroczystość odbyła się 26 czerwca Anno Domini 1735. Przygotowany tekst, pracowicie i starannie spisany na osobnym, złożonym na czworo arkuszu, zachował się wraz z niewielkim zbiorem innych kazań wśród rękopisów w archiwum augustiańskim w Krakowie (dziś znajduje się w Bibliotece Jagiellońskiej w zbiorach rękopisów pod sygnaturą 601 / 76). Z uwagi zamieszczonej nad tekstem dowiadujemy się wprawdzie, że autor osobiście tego kazania nie wygłosił, gdyż w tym czasie chorował, ale bardzo możliwe, że użyczył przygotowanego tekstu zastępującemu go współbratu zakonnemu.

Wspomniawszy na wstępie o Bożym Miłosierdziu, przytacza autor przykłady tegoż Miłosierdzia w dziejach zbawienia, opatrując je przypisami biblijnymi, po czym pisze:

Toż miłosierdzie i nad Waszecią, Mościa Panno, Pan Bóg pokazał, kiedy Waszeć wolę swoją za instynktem Ducha Przenajświętszego oddajesz naprzód Panu Bogu, a potem przełożonym swoim pod Regułą Świętego Ojca Augustyna zostającym, przy prezencji całego prześwietnego Zgromadzenia Przewielebnych w Bogu Ichmościów Panien Augustynianek, zabierając się do trzech ślubów zakonnych, to jest do posłuszeństwa, ubóstwa i czystości.

Następnie nawiązuje do imienia zakonnego profeski, które oznacza stałość, stateczność – cnotę, którą szczególnie św. Augustyn zaleca jako tę, która wszelkie dobro utwierdza. Nie omieszkał tu autor, podobnie jak w całym kazaniu, przytoczyć stosownego cytatu po łacinie, przekładając go także dla pożytku słuchających na język polski.

Pięknaż to jest rzecz – czytamy dalej – kiedy zakonna osoba raz Panu Bogu zacząwszy szczerze służyć, nie chwieje się na tę i na ową stronę, nie chwyta się marności światowych, nie przykrzy sobie w zaczęciu drogi zbawiennej, ale jako twarda i nienaruszona skała, na którą biją różne nawałności, stoi statecznie w swoim przedsięwzięciu, wiedząc dobrze o tym, że persewerancja albo trwałość niejednemu męczennikowi na głowę chwalebną włożyła koronę, niejedną świętą panienkę ukoronowała, niejednego kapłana wyznawcę aż pod niebiosa wyniosła. Ostatni passus sławiący ową persewerancję także pochodzi z pism św. Augustyna i jest następnie przytoczony w łacińskim oryginale.

Chwali więc kaznodzieja stałość Panny Konstancji, która trwa statecznie w powziętym zamiarze służenia Bogu i oddaje Mu to, co ma najdroższego, to jest serce czyste i duszę odkupioną Krwią Jezusową, ubogaconą cnotami. Oddaje nie z przymuszenia, lecz chętnie i dobrowolnie, powtarzając z Dawidem słowa Psalmu: Vota mea Domino reddam coram omni populo eius – śluby moje oddam Panu przed całym Jego ludem. Następnie przystępuje autor do omówienia trzech ślubów zakonnych, podobnie jak i dziś zalecają to ceremoniały przy obrzędzie profesji.

Najpierw jest mowa o posłuszeństwie, którego przykład daje sam Chrystus posłuszny Ojcu aż do śmierci, a także Maryja Służebnica Pańska, Aniołowie wypełniający wolę Boga, Apostołowie posłuszni wezwaniu Chrystusa. Te biblijne przykłady są oczywiście poparte stosownymi łacińskim cytatami. Przytacza też autor świadectwo życia Ojców pustyni, pustelników, pokutników i słupników, którzy dla zdobycia nieba tyle ofiar ponieśli.

Całe życie Jezusowe ubogie od narodzenia aż do śmierci wskazuje kaznodzieja jako przykład ubóstwa. Wspomina też świętych Zakonu Augustiańskiego: św. Mikołaja z Tolentynu i św. Tomasza z Villanova, który tak ukochał ubóstwo, że nic już nie mając, tylko łóżko, na którym chory i bliski śmierci leżał, kazał je dać ubogim, a siebie na ziemi chorego położyć, jak o tym czytamy w hymnie na jego cześć (tu znów oczywiście cytat łaciński z officium o świętym).

Wzór czystości ukazany jest w postaciach św. Kazimierza królewicza polskiego, św. Agnieszki męczennicy, świętej Katarzyny Aleksandryjskiej i Sieneńskiej, bł. Salomei, bł. Kingi i innych świętych, których tysiące św. Jan Apostoł oglądał w swym widzeniu opisanym w Apokalipsie. Jako szkła psować nie może merkuriusz (rtęć), tak świętych myśli ich żadna nigdy świecka nie naruszyła sprosność – tak obrazowo kończy autor tę część kazania.

Na koniec znów zwraca się do Panny Konstancji, która tylko samego nieba się spodziewając, dziewictwo swoje konsekruje Jezusowi jako swemu Oblubieńcowi. A ten klejnot panieństwa swojego składa w wirydarzu zakonnym, gdzie kwitną śliczne kwiaty świętych cnót. Podkreślono tu zasługę Przewielebnej w Bogu Jejmości Panny Limbanii Ligockiej, za której troskliwego przełożeństwa w tym ogrodzie zakonnym pięknie kwitną wstydliwe róże, czyste lilie z pięknego serca wynikające, niebieskie hiacynty, odoru zbawiennego nardy, śliczne miłości Boskiej korony. Kiedy się Panna Konstancja dostała za te święte progi konwentu św. Katarzyny i chce wziąć zaślubiny z Oblubieńcem swoim, bogata będzie prawdziwie we wszelakie łask Boskich skarby, o które się usilnie starać będzie potrzeba, a których kaznodzieja uprzejmie jej życzy.

Po zakończeniu kazania jest wzmianka o mających teraz nastąpić podziękowaniach, błogosławieństwie oraz o dalszych obrzędach, co zapisano w kilku skróconych wyrazach wiadomych autorowi, lecz trudnych do odczytania i zakończonych kilkakrotnie skrótem etc. dającym zapewne pole do twórczej inwencji kaznodziei.

***

Kim była Panna Konstancja – w świecie Helena – Zakrzewska ? Zachowało się o niej stosunkowo sporo informacji. Była córką Jana herbu Bogoria, miecznika nowogrodzkiego z województwa krakowskiego i Barbary Rusockiej z księstwa zatorskiego. Urodziła się około 1717 r. Jej rodzona siostra wstąpiła do bernardynek u św. Kolety na Stradomiu, Helena zaś do augustianek przy kościele św. Katarzyny na Kazimierzu, gdzie 26 czerwca 1735 r. złożyła profesję. W tymże roku ojciec zapisał jej sumę dwa tysiące na dobrach Kijanach w województwie krakowskim. Prowizja od tej sumy należy na św. Jan Chrzciciel po zł 35 od tysiąca, corocznie należy złotych 70 – zapisano w Księdze posagów. Dalsze wpisy świadczą o dość regularnym odbieraniu owej prowizji, także po śmierci S. Konstancji, aż do wypłacenia całej sumy w 1816 r. , co skwitowano w 1830 r.

W aktach dotyczących kapituł elekcyjnych Siostra Konstancja pojawia się kilkanaście lat po ślubach. W 1747 r. powierzono jej urząd depozytarki (mającej pieczę nad finansami i majątkiem klasztoru). W 1750 r. została wybrana definitorką (radną czyli członkinią zarządu Zgromadzenia). W 1753 r. została wikarią (zastępczynią) Matki Brygidy Sieradzkiej, a w 1756 r. wikarią przy Matce Justynie Kosickiej, pełniąc następnie ten urząd przez dwie kadencje. Na kapitule w 1762 r. S. Konstancja została wybrana przełożoną. Na kolejnej kapitule w 1765 r. jako ex-matka (była przełożona) pozostaje członkinią zarządu. W XIX w. prowincjał Zygmunt Wołek w swoich materiałach do historii Zgromadzenia zaznacza, że na tej kapitule po raz pierwszy użyto terminu dyskretki zamiast dotychczasowego definitorki na określenie członkiń zarządu, a kadencja przełożonej od tej pory trwać miała cztery lata. W 1769 r. Konstancja zostaje wikarią wieloletniej przełożonej Matki Justyny Kosickiej. W 1773 r. stanęła u nas elekcja zgodnymi głosami w obraniu przełożonej klasztoru naszego, przy asystencji Ojca Magistra Erazma Bartołta Świętej Teologii Doktora i prowincji polskiej Prowincjała i Wielebnej Pannie Konstancji Zakrzewskiej ponownie powierzono urząd przełożonej.

W zaleceniach powizytacyjnych zostawionych za jej przełożeństwa w 1775 r. przez prowincjała O. Szymona Górskiego znajdujemy pochwałę zachowania ustaw zakonnych i przykładu doskonałego życia we wspólnocie. Widocznie jednak Matka Konstancja miała też jakieś problemy z niektórymi siostrami, nazbyt skorymi do poprawiania innych, skoro prowincjał uznał za stosowne przypomnieć o ewangelicznych zasadach upominania zawartych w Regule. Zaleca mianowicie, aby żadna nie donosiła przełożonej o wykroczeniach współsiostry, zanim najpierw sama winnej w osobności nie napomni, bo tymi uskarżeniami przełożona częstokroć zmartwiona bywa, a w Zgromadzeniu rosną nienawiść i plotki.

W aktach kolejnych kapituł z lat 1777 – 1801) S. Konstancja jest tytułowana z szacunkiem jako Najprzewielebniejsza Dobrodziejka Jejmość Panna Konstancja Zakrzewska, ex-matka. Odnotowano, że wybierana jest na urząd dyskretki.

W 1802 r. w Księdze dochodów i rozchodów znajdujemy zwyczajową formułę, którą w zakonnych księgach rachunkowych upamiętniano Siostry odchodzące do Pana: 13 lutego 1802 r. umarła Ex-matka Konstancja Zakrzewska o godzinie 12 w nocy, która niech z Bogiem spoczywa. Amen. A potem jeszcze zapisana łączna kwota wydatków na pogrzeb i na Msze święte, która wyniosła złotych 90, groszy 12.

Wołek podaje w katalogu, że Matka Konstancja przeżyła lat 94, z czego 68 w zakonie, ale w innym miejscu powołując się na nekrolog podaje datę 13 kwietnia i wiek 85 lat. O ile data śmierci 13 lutego jest pewniejsza, bo znajduje się w bieżących zapiskach klasztornych, o tyle wiek 85 lat wydaje się bardziej prawdopodobny; składając śluby Konstancja miałaby w takim razie około 17 lat, co zgadzałoby się z obowiązującymi wówczas przepisami zakonnymi. Gdyby rzeczywiście żyła 94 lata, to trzeba przyjąć, że urodziła się około 1708 r., zatem w chwili profesji liczyła już 27 lat, a jako ponad 90-letnia pełniła jeszcze funkcję w zarządzie. Trudno przypuścić, aby tak było, choć wykluczyć tego nie można. Tak czy inaczej, trzeba przyznać, że Panna Konstancja Zakrzewska swym długim życiem poświęconym wiernej służbie Bogu i Zgromadzeniu potwierdziła imię, które otrzymała w dniu obłóczyn, a które tak wymownie i teologicznie interpretował kaznodzieja w dniu jej profesji